Nie chodzi o kolor czarny

Czerń jest jednym z najczęściej wybieranych kolorów w PUDU. Nie dlatego, że jest „bezpieczna”, elegancka czy wyszczupla.

Dla mnie czerń jest przede wszystkim narzędziem projektowania, nie jest tylko kolorem. Jest punktem wyjścia.

Stanem, w którym zaczynam widzieć ubranie bez wszystkiego, co zbędne.

I pozwala mi zobaczyć konstrukcję. Światło. Cień. Ruch.

I nie jest dla mnie kolorem. Jest przestrzenią, w której pojawia się projekt.

I tak w fazie projektowania zawsze wszystkie fasony najpierw widzę w tym kolorze.

Niezależnie od tego, z jakiej tkaniny ostatecznie powstaną i jaki kolor wybiorę później, w mojej głowie najpierw pojawia się czarna sylwetka.

Dlaczego?

Bo kiedy znika kolor, zaczynam widzieć to, co dla mnie najważniejsze.

Linię. Proporcję. Konstrukcję. To, jak materiał układa się na ciele. Gdzie pojawia się cień, gdzie światło i jak ubranie zmienia się wraz z ruchem.

Pozwala mi zobaczyć fason bez wszystkiego, co mogłoby odciągać uwagę.

Dlatego w PUDU czarna sukienka nigdy nie jest dla mnie po prostu czarną sukienką.

Czasem jest niemal rzeźbą.

Czasem miękką linią, która podąża za ciałem.

Czasem konstrukcją, która zmienia sylwetkę bez potrzeby dodawania elementów dekoracyjnych.

Zawsze wracam do czerni.

Nie dlatego, że jest klasyczna.

Nie dlatego, że pasuje do wszystkiego.

I nawet nie dlatego, że jest ponadczasowa.

Po prostu w czerni najlepiej widzę to, co chcę zaprojektować.

Czerń jest początkiem

Kiedy zaczynam projektować, interesuje mnie przede wszystkim konstrukcja.

Zastanawiam się, co stanie się z materiałem, kiedy nadam mu określoną linię.

Gdzie pojawi się zakładka. Jak zachowa się ubranie podczas ruchu.

Co zobaczę z boku, a co zniknie z przodu.

Dopiero później pojawia się kolor.

Czerń jest więc dla mnie czymś w rodzaju pierwszego szkicu.

Tak jak architekt może zacząć od prostej kreski, ja zaczynam od czarnej sylwetki.

I dopiero kiedy wszystko zaczyna ze sobą współgrać, pozwalam sobie myśleć o tym, czym projekt może stać się w innym kolorze.

Nie każda czerń jest taka sama

Czerń może być matowa, głęboka, miękka, surowa.

Może pochłaniać światło albo delikatnie je odbijać.

Dlatego wybór czarnej tkaniny również jest częścią projektowania.

Ta sama czarna sukienka damska uszyta z dwóch różnych materiałów może wyglądać jak dwa zupełnie różne projekty.

Inaczej pracuje światło.

Inaczej układa się linia.

Inaczej odczuwamy ciężar i ruch ubrania.

Właśnie dlatego dla mnie projektowanie nie kończy się na fasonie.

Fason, materiał, ciało i światło muszą ze sobą rozmawiać.

Czerń w świecie mody

Czerń od dawna zajmuje szczególne miejsce w świecie mody.

Dla różnych projektantów oznacza jednak coś zupełnie innego.Coco Chanel uczyniła z niej symbol prostoty i nowoczesnej elegancji.

Yohji Yamamoto zbudował wokół czerni własny język projektowania.

Rei Kawakubo wykorzystywała ją do podważania klasycznych wyobrażeń o pięknie i kobiecej sylwetce.

Każdy z nich widział w czerni coś innego.

Fascynację, siłę, ktoś nawet powiedział, że to nie jest kolor.

I lubię takie interpretacje, bo monochromatyczna tonacja sama w sobie sama w sobie niczego nie determinuje.

Znaczenie nadaje jej sposób, w jaki zostaje wykorzystana: konstrukcja, materiał, proporcje, światło, ruch.

Czerń w PUDU

W PUDU interesuje mnie ubranie, które nie próbuje powiedzieć kobiecie, jaka powinna być.

Nie chcę, żeby fason ją definiował.

Chcę, żeby dawał jej przestrzeń.

Dlatego minimalistyczna moda damska w moim rozumieniu nie polega na tym, żeby było jak najmniej.

Polega na tym, żeby każdy element miał swoje uzasadnienie.

Linia jest po coś.

Zakładka jest po coś.

Objętość jest po coś. Materiał jest po coś.

A ciemna paleta pozwala mi to wszystko zobaczyć jeszcze wyraźniej.

To podejście jest częścią tego, czym dla mnie jest PUDU jako polska marka odzieżowa i autorska marka projektowana z myślą o kobietach, które szukają czegoś więcej niż kolejnego sezonowego fasonu.

Nie chodzi o kolor

Może więc tytuł tego tekstu jest trochę przewrotny.

Nie chodzi o kolor czarny.

Chodzi o to, co dzięki niemu mogę zobaczyć.

O linię, która pojawia się przed kolorem.

O ubranie, które może być jednocześnie funkcjonalne, wygodne i nieoczywiste.

O czarną sukienkę o nietypowym kroju, która nie potrzebuje ozdobników, żeby przyciągać uwagę.

O ubranie, które jest wygodne, funkcjonalne, wyjątkowe i niepowtarzalne.

I dlatego, kiedy projektuję, znowu widzę czerń.

Bo kolor przychodzi później. Najpierw pojawia się linia, ruch i sposób, w jaki ubranie układa się na ciele.

Tak projektuję, tak to widzę, ale w PUDU wszystkie kolory są możliwe — również cała paleta tęczy.

Ostateczny wybór należy do kobiety, która będzie go nosić.